„Czwarta Rzesza” w Argentynie
Nie wszyscy zbrodniarze nazistowskiego reżimu trafili na sale procesowe w Norymberdze. Wielu z nich udało się uciec sprawiedliwości (więcej na ten temat w poście o „Stille hilfe”) i trafili do Argentyny. W wielu przypadkach, zbiegli naziści cieszyli się względną wolnością i spokojnym życiem do późnej starości.
W Argentynie 1946 roku rządy zaczął sprawował Juan Peron – dyktator, który nie miał problemu z przyjmowaniem zbiegłych zbrodniarzy do swojego kraju, gdyż jeszcz przed objęciem władzy sympatyzował z faszystowskimi przywódcami Europy. Argentyna już od pewnego czasu przed wojną była celem emigracji przede wszystkim Niemców i Włochów. Niemcy, których było w Argentynie dużo mniej niż Włochów, dzielili się w tym państwie na Niemców antyhitlerowskich i Żydów, którzy jeszcze przed wojną uciekli III Rzeszy, oraz na popleczników reżimu. Po wybuchu wojny, Argentyna wspierała Niemców i nie bez znaczenia była także spora diaspora niemiecko-włoska. Motywacją Perona do ściągnięcia niemieckich lekarzy, lotników i innych fachowców po przegranej wojnie była chęć odbudowania gospodarki kraju z pomocą tych właśnie fachowców „średniego szczebla”, w tym zbrodniarzy wojennych.
Argentyna stworzyła warunki, które musiały spełnić osoby, które chcą z Europy wyemigrować do tego kraju (na przykład, należenie do „rasy białej” czy narodowość niemiecka, włoska lub hiszpańska). W rzeczywistości, te warunki istniały tylko po to, by alianci „się nie czepiali”, a rząd Argentyny i tak przyjmował głównie Niemców. Sam Juan Peron miał również wielu przyjaciół niemieckiego pochodzenia.
Wtedy właśnie, kraje alianckie, na czele z USA, zaczęły niepokoić się tą sytuacją uważając, że nazistowskie „grube ryby” spiskują w celu utworzenia w Argentynie „Czwartej Rzeszy”. Szybko jednak takie oskarżenia ucichły, zwłaszcza ze strony Amerykanów. Powodem było to, że niedługo po tym, w ramach operacji Paperclip, Amerykanie sami przygarnęli nazistowskich uczonych dużego kalibru, by skorzystać z ich wiedzy i doświadczenia w różnych dziedzinach.
Taka sytuacja była korzystna dla obu stron: nazistowscy uczeni, specjaliści, lekarze znaleźli spokojne miejsce do życia, a Argentyna pozyskała solidnych specjalistów. Najbardziej korzystnymi dla argentyńskiej gospodarki ludźmi z nazistowskiego otoczenia, którzy znaleźli się w Argentynie byli: Kurt Tank (inżynier lotniczy), Ronald Richter (inżynier programu atomowego), a także kilka o wiele bardziej znanych z historii nazwisk jak „Anioł Śmierci” z Auschwitz, Joseph Mengele (zmarły w 1979 roku w Brazylii; doznał udaru mózgu w czasie kąpieli w oceanie) czy Adolf Eichmann, koordynator i wykonawca planu ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej (uciekł do Argentyny w 1946 roku, jednakże w 1960 roku Eichmann został pojmany przez wywiad izraelski i w Izraelu przeprowadzono proces Eichmanna oraz wykonano na nazistowskim zbrodniarzu wyrok). Jednakże, przypadek Eichmanna to tylko jeden z naprawdę niewielu, w których nazistowscy zbiegowie, ukrywający się poza Europą, uszli swojej odpowiedzialności za działalność na rzecz zbrodniczego ustroju.
Tymczasem, mniej prominentni poplecznicy nazizmu prowadzili w Argentynie (i innych krajach Ameryki Południowej) interesy (hotele, sklepy) i spotykali się w swoim gronie w nieoficjalnych klubach towarzyskich. Zdecydowana większość z nich, rzecz jasna, nie wyzbyła się swoich poglądów. Po upadku rządów Perona, przyjaznego niemieckim gościom, wielu z Niemców uciekło do sąsiednich krajów, obawiając się ewentualnej nowej władzy, która nie będzie dla nich już tak pobłażliwa. Potomkowie tych ludzi żyją w Argentynie i innych krajach kontynentu południowoamerykańskiego do dziś i ciężko powiedzieć, czy nie podzielają podobnych przekonań.
Źródło:
* "Czwarta Rzesza w Argentynie" - kanał YouTube "Oblicza XX wieku"
W Argentynie 1946 roku rządy zaczął sprawował Juan Peron – dyktator, który nie miał problemu z przyjmowaniem zbiegłych zbrodniarzy do swojego kraju, gdyż jeszcz przed objęciem władzy sympatyzował z faszystowskimi przywódcami Europy. Argentyna już od pewnego czasu przed wojną była celem emigracji przede wszystkim Niemców i Włochów. Niemcy, których było w Argentynie dużo mniej niż Włochów, dzielili się w tym państwie na Niemców antyhitlerowskich i Żydów, którzy jeszcze przed wojną uciekli III Rzeszy, oraz na popleczników reżimu. Po wybuchu wojny, Argentyna wspierała Niemców i nie bez znaczenia była także spora diaspora niemiecko-włoska. Motywacją Perona do ściągnięcia niemieckich lekarzy, lotników i innych fachowców po przegranej wojnie była chęć odbudowania gospodarki kraju z pomocą tych właśnie fachowców „średniego szczebla”, w tym zbrodniarzy wojennych.
Argentyna stworzyła warunki, które musiały spełnić osoby, które chcą z Europy wyemigrować do tego kraju (na przykład, należenie do „rasy białej” czy narodowość niemiecka, włoska lub hiszpańska). W rzeczywistości, te warunki istniały tylko po to, by alianci „się nie czepiali”, a rząd Argentyny i tak przyjmował głównie Niemców. Sam Juan Peron miał również wielu przyjaciół niemieckiego pochodzenia.
Wtedy właśnie, kraje alianckie, na czele z USA, zaczęły niepokoić się tą sytuacją uważając, że nazistowskie „grube ryby” spiskują w celu utworzenia w Argentynie „Czwartej Rzeszy”. Szybko jednak takie oskarżenia ucichły, zwłaszcza ze strony Amerykanów. Powodem było to, że niedługo po tym, w ramach operacji Paperclip, Amerykanie sami przygarnęli nazistowskich uczonych dużego kalibru, by skorzystać z ich wiedzy i doświadczenia w różnych dziedzinach.
Taka sytuacja była korzystna dla obu stron: nazistowscy uczeni, specjaliści, lekarze znaleźli spokojne miejsce do życia, a Argentyna pozyskała solidnych specjalistów. Najbardziej korzystnymi dla argentyńskiej gospodarki ludźmi z nazistowskiego otoczenia, którzy znaleźli się w Argentynie byli: Kurt Tank (inżynier lotniczy), Ronald Richter (inżynier programu atomowego), a także kilka o wiele bardziej znanych z historii nazwisk jak „Anioł Śmierci” z Auschwitz, Joseph Mengele (zmarły w 1979 roku w Brazylii; doznał udaru mózgu w czasie kąpieli w oceanie) czy Adolf Eichmann, koordynator i wykonawca planu ostatecznego rozwiązania kwestii żydowskiej (uciekł do Argentyny w 1946 roku, jednakże w 1960 roku Eichmann został pojmany przez wywiad izraelski i w Izraelu przeprowadzono proces Eichmanna oraz wykonano na nazistowskim zbrodniarzu wyrok). Jednakże, przypadek Eichmanna to tylko jeden z naprawdę niewielu, w których nazistowscy zbiegowie, ukrywający się poza Europą, uszli swojej odpowiedzialności za działalność na rzecz zbrodniczego ustroju.
Tymczasem, mniej prominentni poplecznicy nazizmu prowadzili w Argentynie (i innych krajach Ameryki Południowej) interesy (hotele, sklepy) i spotykali się w swoim gronie w nieoficjalnych klubach towarzyskich. Zdecydowana większość z nich, rzecz jasna, nie wyzbyła się swoich poglądów. Po upadku rządów Perona, przyjaznego niemieckim gościom, wielu z Niemców uciekło do sąsiednich krajów, obawiając się ewentualnej nowej władzy, która nie będzie dla nich już tak pobłażliwa. Potomkowie tych ludzi żyją w Argentynie i innych krajach kontynentu południowoamerykańskiego do dziś i ciężko powiedzieć, czy nie podzielają podobnych przekonań.
Źródło:
* "Czwarta Rzesza w Argentynie" - kanał YouTube "Oblicza XX wieku"
